Post utworzony przez Jurczyk Mariusz

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18 ...43   ()
Obraz Jurczyk Mariusz
ciekawostki-jw -> Ciekawe przedruki o edukacji z innych źródeł -> Sukces polskich nastolatków? Hartman: jest po prostu mniej źle
Jurczyk Mariusz w dniu piątek, 13 grudzień 2013, 13:37 napisał(a)
 

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/sukces-polskich-nastolatkow-hartman-jest-po-prostu-mniej-zle/rfph0

Według badania PISA 2012 polscy nastolatkowie są jednymi z najzdolniejszych na świecie. - Drabina, na której jesteśmy, stoi w głębokim dole, więc bycie na jej szczycie wcale nie znaczy, że jesteśmy wysoko nad ziemią - studzi emocje prof. Jan Hartman. I podkreśla, że edukacja na świecie jest w kryzysie. Inni sukces jednak widzą. A jego przyczyny? Obowiązkowa matematyka na maturze i nowa podstawa programowa dla gimnazjów.

Wyniki PISA okazały się niemal sensacją. Dlaczego?

Polacy liderami w UE

W umiejętnościach matematycznych polscy uczniowie uzyskali 518 punktów - to wzrost o 23 pkt. Minimalnie lepsi są Holendrzy (523), Estończycy (521) i Finowie (519). Ale różnice są w granicach błędu statystycznego, dlatego cztery państwa uznano za równorzędne. Za Polską uplasowały się np. Belgia (515) i Niemcy (514). Średnia w tej kategorii dla 64 krajów biorących udział w badaniu wyniosła 494. Słowem: w Unii Europejskiej polscy uczniowie są w matematyce wśród najlepszych. Z pozostałych krajów Europy najlepiej wypadł Liechtenstein (535) i Szwajcaria (531).

A na świecie z matematyki liderami są Azjaci: Szanghaj (613), Singapur (573), Hongkong (561), Tajwan (560), Korea Południowa (554), Makao (538) i Japonia (536).

Co z czytaniem ze zrozumieniem? Polscy 15-latkowie zgarnęli 518 pkt. (wzrost o 18). W UE minimalnie lepsze wyniki - ale traktowane równorzędnie - mają Finowie (524) i Irlandczycy (523). Słowem: w UE w czytaniu Polska znów wśród najlepszych. Na świecie prowadzą: Szanghaj (570) i Hongkong (545).

Ostatnia konkurencja - rozumowanie w naukach przyrodniczych. Polska: 526 (wzrost o 18). A które to miejsce w Unii? Trzecie. Za Finlandią (545) i Estonią (541). Co ważne: poza Polską żaden inny kraj na świecie nie poprawił tak bardzo swoich wyników we wszystkich obszarach.

Co z tego wynika?

Hasło "polska młodzież najzdolniejsza na świecie" brzmi efektownie. Ale prof. Jan Hartman, filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zdejmuje różowe okulary.

- Naukowych badań nie podważamy. Zwróćmy jednak uwagę, że są to badania porównawcze, a niemal cały ranking poszedł w dół. Tąpnięcie dotyczy np. Niemiec i Francji. Kryzys edukacji dotyczy całego świata zachodniego. Lepsze wyniki polskiej młodzieży to jest jakieś pocieszenie, ale niezbyt wielkie. Jest po prostu mniej źle - mówi.

Jednocześnie ubolewa nad tym, że kompetencje młodzieży w porównaniu do potrzeb są niższe niż 20-50 lat temu w odniesieniu do ówczesnych potrzeb. - Doceniam. Cieszę się, ale przypominam, że PISA odnosi się do kompetencji i umiejętności, a nie wiedzy. A właśnie tu jest tragedia - dodaje.

Przyczyn wystrzelenia w górę wyników polskich nastolatków upatruje głównie w podniesieniu rangi matematyki i zmianach w jej dydaktyce. Matematyka jest teraz obowiązkowym przedmiotem na maturze.

Hall: nie tylko matematyka

Również Katarzyna Hall, była minister edukacji, wymienia m.in. matematykę. Ale nie tylko. Nie potrafi przy tym wskazać, które zmiany z ostatnich lat okazały się decydujące dla skoku w rankingu.

A chodzi m.in. - wylicza Hall na blogu - o nową podstawę programową dla gimnazjów, wymóg bardziej indywidualnego podchodzenia do uczniów, dodatkowy czasu (2 godz. tygodniowo poświęcone przez każdego nauczyciela gimnazjum) na pomoc w przezwyciężaniu trudności lub rozwijaniu zdolności uczniów, zmieniony egzamin gimnazjalny oraz perspektywa obowiązkowej matury z matematyki.

- Które z tych zmian w największym stopniu wpłynęły na wyniki naszych 15-latków, pewnie się nie dowiemy. Musimy jednak założyć, że złożyły się one na ten bardzo pomyślny efekt - pisze Hall.

Z kolei w ocenie prof. Zbigniewa Marciniaka, członka zespołu PISA Polska, o sukcesie polskich 15-latków zdecydowała zasadniczo jedna rzecz. Wspomniana już nowa podstawa programowa, za którą poszła też zmiana sposobu nauczania - należało już uczyć gimnazjalistów nie tylko prostych operacji, ale rozumowania i analizowania.

Gonić Azjatów

Efekt? Wedle Marciniaka, naszym zadaniem teraz jest już tylko gonić Azjatów.

Dlaczego to właśnie Azjaci są liderami? Hartman: "Więcej godzin poświęcają na naukę. To są społeczeństwa dyscyplinarne. A ich szkoła łączy metody dyscyplinarne, kary, wmuszanie czegoś z jednoczesnym korzystaniem z nowoczesnej dydaktyki. Podstawowa rzecz jest taka: dzieci siedzą w książkach i z nauczycielami dłużej niż u nas. A dodatkowo w Polsce dużo zabierają lekcje religii, które są pasożytnicze" - sądzi.

A na co według filozofa z UJ za kilka lat przełoży się odnotowany teraz postęp gimnazjalistów? Czy studenci będą lepsi? - Może odczują to wykładowcy politechnik. Teraz i tak od zera wykłada się tam matematykę. Być może więc zauważalne różnice będą na pierwszym roku i wykładowcy, zamiast oblewać 70 proc. studentów, będą oblewać już tylko połowę.



Obraz Jurczyk Mariusz
ciekawostki-jw -> Ciekawe przedruki o edukacji z innych źródeł -> Czy życzycie sobie państwo, aby o przyszłości edukacyjnej waszych dzieci decydowały osoby homoseksualne, transseksualne czy genderowe?
Jurczyk Mariusz w dniu środa, 11 grudzień 2013, 14:45 napisał(a)
 

Źródło: http://wpolityce.pl/dzienniki/komentarze-prof-aleksandra-nalaskowskiego/46217-czy-zyczycie-sobie-panstwo-aby-o-przyszlosci-edukacyjnej-waszych-dzieci-decydowaly-osoby-homoseksualne-transseksualne-czy-genderowe

Pierwszy: gdy zdarza się ( a się zdarza), że stawiam studentowi z egzaminu „lufę” najczęściej spotykam się z pytaniem o charakterze ukrytego protestu „dlaczego dwója?”. Wówczas odpowiadam pytaniem na pytanie:

A czy chciałbym pan leczyć dzieci u lekarza, który tak samo się przygotował do wykonywania swojego fachu jak pan?

I – o dziwo!- najczęściej słyszę „…no…nie…”. No i dwója.

Drugi: zdarza się, że studenci cytują na egzaminie artykuły publicystyczne z rozmaitych czasopism. I święcie wierzą w zawarte w nich racje. Wtenczas zadaję pytanie „czy nakarmiłaby pani swoje dzieci grzybami zidentyfikowanymi wyłącznie na podstawie >atlasu grzybów<?”. Wtedy też słyszę najczęściej „no, chyba nie”.

Otóż, nie należy pytać ludzi co sądzą o ekspansji genderowo-homoseksualno-transpłciowej frakcji lecz zapytać o przyszłość skrojoną na taką miarę. A przyszłość to dzieci. Bo cała reszta (Palikom, Tusk, Komorowski, Pawlak, etc.) to teraźniejszość. Za dekadę wręcz niebyt. A z teraźniejszością sobie umiemy poradzić, bo komuna nauczyła nas kombinowania. Trzeba zatem odwoływać się nie do Powstania Styczniowego, nie do przyszłości Polski, bo większość, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, opowie się za ciepłą wodą, tanią benzyną i wczasami w Hurgadzie. Przyszłość trzeba skonkretyzować i nazwać. I  nie ma innej drogi niż odwołanie do więzów krwi i własnych dzieci.

Bo – tu wytarty przykład-można człowiekowi powiedzieć, że jest głupcem, większość to zniesie i wewnętrznie się tego wyprze, ale spróbujmy powiedzieć rodzicowi, że ma głupie dzieci. Konflikt, agresja, a czasami i rękoczyny niemal gwarantowane. Przyszłość Polski to nie kolor orła czy jego tła lecz przyszłość najbliższych. Dlatego, aby uzyskać miarodajne opinie należy zmieniać pytania zadawane respondentom czyli wyborcom.

Poniżej ich przykładowy zestaw.

1. Czy chcielibyście państwo, aby wasze dzieci były wychowywane i nauczane w szkołach przez homoseksualistów?
2. Czy życzycie sobie państwo, aby o przyszłości edukacyjnej waszych dzieci decydowały osoby homoseksualne, transseksualne czy genderowe?
3. Czy posłalibyście państwo swoje dzieci na obóz harcerski, którego kadrę stanowiliby homoseksualiści lub transseksualiści?
4. Czy według państwa Ministerstwem Edukacji miałaby kierować osoba homoseksualna czy transseksualna lub reprezentująca ideologię (wszak nie naukę!) gender?
5. Czy w przypadku niespodziewanej i nieuniknionej konieczności oddania własnego dziecka do adopcji byłoby państwu obojętne czy trafi do rodziny hetero czy homoseksualnej?
6. Czy oddając własne dziecko do „okna życia” kalkulujecie państwo możliwość, że trafi ono pod opiekę dwóch lesbijek?
7. Czy uważacie państwo, że wasze dziecko nie poniesie konsekwencji psychologicznych gdy na życzenie swojego kolegi Zbyszka będzie mówić do niego „Joasiu”?
8. Czy poczuliście państwo ulgę gdy wasza córka oznajmiła, że jest lesbijką lub gdy zdecydowała się na medyczną zmianę płci?
9. Czy niektóre zajęcia szkolne dotyczące cielesności człowieka wzbudzały państwa niepokój w zakresie promowania rodziny (tu: mężczyzna+kobieta)?
10. Czy zdarza się państwu wraz ze swoimi dziećmi uczestniczyć w „paradach równości” jako okoliczności budującej tolerancję wobec odmienności seksualnych?
11. Czy chcieliby państwo zobaczyć swoje dziecko zakładające prezerwatywę na fantom penisa w trakcie zajęć szkolnych?

I to są pytania o przyszłość Polski. Wszelkie ich „grodzkie”, a zatem doraźne wersje nie mają najmniejszego sensu gdyż badane przez nie konsekwencje są też wyłącznie doraźne i tak naprawdę nie mają większej wartości poznawczej.

Lawrence Kohlberg napisał onegdaj, że „człowiek umiera tym spokojniej im optymistyczniej widzi przyszłość swoich dzieci” (tłum. AN). Zatem ostatnie pytanie do tej ankiety:

12. Czy optymistycznie widzicie państwo przyszłość swoich dzieci w sytuacji gdy ministrem edukacji zostaje parlamentarzysta Anna Grodzka, stołecznym kuratorem oświaty Robert Biedroń, a treść podręczników ustala Stowarzyszenie Lesbijek, Gejów, Transseksualistów, Biseksualistów i magów Gender?


Obraz Jurczyk Mariusz
ciekawostki-jw -> Ciekawe przedruki o edukacji z innych źródeł -> Ekspert z PISA Polska: Nasze zadanie? Gonić Azjatów. W Europie nie mamy się już z kim ścigać
Jurczyk Mariusz w dniu czwartek, 5 grudzień 2013, 20:58 napisał(a)
 
Źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,15083038,Ekspert_z_PISA_Polska__Nasze_zadanie__Gonic_Azjatow_.html#BoxSlotII3img
 
Nasze zadanie teraz to gonić Azjatów. W Europie nie mamy już się z kim ścigać. Nie mówię tego dla bufonady, tylko tak jest. Te dane są naprawdę twarde i rzetelne. Jeśli coś nie zostało zmierzone, to lepiej się o tym ostrożnie wypowiadać. Jeśli zostało, to mamy twarde dowody, że tak jest - mówił w TOK FM prof. Zbigniew Marciniak, członek zespołu PISA Polska, komentując wyniki polskich uczniów w ostatniej edycji badania. Opowiadał o tym, na czym dokładnie polega PISA.
Najnowsze wyniki badań PISA, badających umiejętności gimnazjalistów, postawiły Polskę w światowej czołówce szkolnictwa. Zdaniem prof. Zbigniewa Marciniaka z UW, członka zespołu PISA Polska odpowiedzialnego za część matematyczną, mamy powody do zadowolenia. - Jesteśmy niezamożnym krajem, a w edukacji radzimy sobie jak równy z równym, a nawet lepiej niż wiele krajów bogatszych typu Stany Zjednoczone - mówił ekspert.

Zaznaczył też, że PISA pozwala na solidne porównanie efektywności systemów edukacyjnych w badanych krajach: - To najlepsze obecnie badanie edukacyjne ze względu na precyzję jego przeprowadzania.

Podsumował też, jak wygląda metodologia: - Zdecydowano się, że będzie się mierzyć umiejętności 15-latków w trzech obszarach tematycznych: matematyka, czytanie ze zrozumieniem i nauki przyrodnicze. Uznano, że to trzy obszary kluczowe dla dalszej edukacji i kariery zawodowej w tej grupie 15-latków. Robi się to co 3 lata, przygotowując odpowiednie zestawy zadań - niezwykle starannie opracowane. Proces przygotowania zadań trwa ponad trzy lata, a te zestawy nie są, niestety, jawne, bo służą do ponownego wykorzystania, by móc uzyskiwać wiarygodne porównania między badaniami.

Marciniak zaznaczył, że od pierwszego roku badania, czyli 2000, badacze pracują na tych samych zestawach zadań: - Ale są one uzupełniane, bo jedna dyscyplina co roku jest wiodąca - tę uzupełnia się o nowe zestawy zadań, ale pozostawia też starą pulę. W przypadku matematyki, która była dyscypliną wiodącą w tym roku, były to 34 zadania, które zastosowano i w trzech poprzednich badaniach, by zobaczyć postęp uczniów lub jego brak właśnie na tych zadaniach kotwiczących.

Polacy lepsi w trudnych zadaniach z matematyki. "To ta dobra wiadomość"

Badania PISA przeprowadza się co trzy lata od 2000 roku - właśnie poznaliśmy wyniki z edycji zeszłorocznej. Wzięło w niej udział ponad pół miliona uczniów z 64 krajów. A w Polsce? - 5 tysięcy. Próba doskonale losowa - to jeden z warunków uczestnictwa kraju. Jeśli próba budziłaby wątpliwości, kraj wypada z badania. Biorą w nim udział wszystkie kraje wysoko rozwinięte i bardzo dużo krajów aspirujących do tej grupy. To obiektywny test systemu edukacyjnego. Innych takich testów nie ma - powtarzał prof. Marciniak.

Jak podkreślił, w badaniu czytania tekstu sprawdza się przede wszystkim to, jak dalece uczniowie rozumieją różnego typu przekazy. W teście z matematyki chodzi o więcej umiejętności, bo zadań jest dużo i są na bardzo różnych poziomach trudności: od tych wymagających przeprowadzenia prostych obliczeń do tych wymagających głębszego rozumowania. - I tutaj polscy uczniowie okazali się znacznie lepsi niż trzy lata temu. I to jest ta bardzo dobra wiadomość. Zadania wymagające myślenia strategicznego, modelowania - takie zadania też tam są i to im przyglądaliśmy się szczególnie. To jest ta pula zadań, na której można się najbardziej przesunąć w skali międzynarodowej.

W trzecim obszarze tematycznym kładzie się nacisk na rozumowanie przyrodnicze: rozumienia relacji nauki do rzeczywistości, tego, co jest eksperymentem naukowym, a co nie, odróżnianie opinii od wniosków naukowych itp.

Ekspert podkreślił też, że omawiając wyniki testu PISA media niepotrzebnie skupiają się na rankingu państw: - Ranking nie jest nikomu do niczego potrzebny. My nie ścigamy się z innymi krajami, ale staramy się zobaczyć polskich uczniów na tle innych uczniów. To tło daje obiektywną miarę możliwości systemu edukacyjnego. Możemy sobie oczywiście marzyć o tym, że wszyscy uczniowie w wieku 15 lat będą umieli całkować i rozwiązywać równania różniczkowe. Tylko obraz całego świata daje nam wiarygodne tło, w jakim stopniu jest to możliwe. Widzieliśmy też w poprzednich latach, że uczniowie w wielu krajach radzą sobie lepiej z rozumowaniem niż nasi. I to budziło niepokój. Musieliśmy wykonać pewne działania, by temu zaradzić. I udało się.

Skąd ta zmiana? Po pierwsze: nowy program, po drugie: egzaminy

Co zatem stało się w naszych szkołach, że wyniki się poprawiły? Czy obecni 15-latkowie to zupełnie inni uczniowie niż poprzednie roczniki? - Mam hipotezę. Po pierwsze nowa podstawa programowa, której przez cały cykl uczyli się ci gimnazjaliści. Ona precyzyjniej określa, czego się trzeba nauczyć - ocenił prof. Marciniak. Jak podkreślił, to nie Polska tworzyła podstawy programowe pod badania PISA, a odwrotnie: określając w 2010 cele badania na 2012 rok, PISA zawarła w nich zapisy, które w polskiej podstawie programowej występują od 2008 roku. - Po prostu świat idzie w tę stronę, którą przewidzieliśmy - dodał ekspert.

Na czym polega zasadnicza zmiana merytoryczna? - Na wydobyciu umiejętności złożonych jako naczelnych celów kształcenia. Nie tych podstawowych: dodaj, odejmij. Ale tych, by rozumować i analizować sytuację. Sam zapis w podstawie programowej nic by nie zmienił. Oprócz tego mamy potężne koło zamachowe w postaci systemu egzaminacyjnego, który zmienił całkowicie egzaminy. Pojawiły się np. zadania z matematyki typu "Udowodnij, że...". I nauczyciele zaczęli je z uczniami robić. Pojawiła się tu niespodzianka, całkiem przyjemna: przesąd, że to zadania tylko dla najlepszych i na kółka matematyczne, nie sprawdził się. Okazało się, że przeciętni uczniowie też z powodzeniem je rozwiązują - i na egzaminach gimnazjalnych, i w PISA. I teraz nie ma od nich ucieczki: muszą być na lekcjach, bo będą i na egzaminach - przekonywał ekspert.

I dodał: - Ja nie wierzę w powiedzenie, że egzamin to zło. Zły egzamin to jest zło. Ale nie jeśli egzamin popycha w stronę takich umiejętności i każe szkołom te rzeczy robić. Różnica między nimi a standardowymi zadaniami polega na tym, że w tych pierwszych nie ma wzorca, algorytmu rozwiązania. Uczeń musi pomyśleć, jak je zrobić.

Polskie uczelnie w ogonach rankingów. Ekspert: To nic nie znaczy

Skąd zatem narzekanie na studentów i niski poziom polskich uczelni? Skoro na studia idą coraz lepsi uczniowie, kończyć je powinni coraz lepsi absolwenci. Zdaniem prof. Marciniaka niewykluczone, że tak jest. - To narzekanie ma trochę inne źródła. Liczba studentów wzrosła w ostatnich latach w Polsce pięciokrotnie w porównaniu z tym, co mieliśmy przez dziesiątki lat. Ci najlepsi tam dalej są, ale jest też wiele osób mniej zdolnych, ale z ogromnymi aspiracjami edukacyjnymi. Chcą mieć dyplomy - to odpowiedź polskiego społeczeństwa na zmianę systemową. Polacy uznali, że trzeba wykształcić dzieci, by były bezpieczne. I my sobie na uczelniach nieźle z tą zmianą radzimy - ocenił profesor.

Jak dodał, jest zaniepokojony powszechnym narzekaniem na polskie uczelnie. - Bo nie ma żadnej miary porównywalnej z PISA, by ocenić efekty kształcenia szkół wyższych na świecie. Są rankingi szkół wyższych, na które narzekamy, że nasze uczelnie są w nich daleko. Ale o co te rankingi, np. szanghajski, pytają, też warto wiedzieć. Nasze uczelnie nie należą do najzamożniejszych, a budżetUniwersytetu Harvarda jest większy niż połączone budżety polskich uczelni. Pytanie: "Ilu macie noblistów?" oznaczające "Ilu noblistów jesteście w stanie zatrudnić i utrzymać?" jest nie w porządku. Przy czym nie porównuje się tego, co umieją absolwenci. A okazałoby się, że nasi umieją nie gorzej. Przykład? Uczę na Wydziale Matematyki UW. Gdy wywieszam przykładowe kolokwia z algebry, a studenci pytają: "Co? Takie łatwe?". Łatwe? To z MIT. A my je z łatwością rozwiązujemy - opowiadał matematyk.

Jak dodał, nie należy, oczywiście, spoczywać na laurach, ale oprócz dobrych wyników testu PISA widzi też wiele innych budujących zmian dotyczących polskiej edukacji, np. masowy udział uczniów w konkursach i olimpiadach czy wybieranie trudnych przedmiotów na egzaminach: - Rozszerzonąmaturę z matematyki wybrało w tym roku 55 tys. dzieciaków. Nikt im nie kazał tego robić, oni po prostu chcą się nauczyć trudnych rzeczy.

- Nasze zadanie teraz to gonić Azjatów. W Europie nie mamy już się z kim ścigać. Nie mówię tego dla bufonady, tylko tak jest. Te dane są naprawdę twarde i rzetelne. Jeśli coś nie zostało zmierzone, to lepiej się o tym ostrożnie wypowiadać. Jeśli zostało, to mamy twarde dowody, że tak jest - podsumował ekspert.

Obraz Jurczyk Mariusz
ciekawostki-jw -> Ciekawe przedruki o edukacji z innych źródeł -> Testy PISA 2013 - dobre miejsce Polski?
Jurczyk Mariusz w dniu czwartek, 5 grudzień 2013, 20:54 napisał(a)
 

Źródło: http://szpung.salon24.pl/552864,pis-a-wreszcie-jakis-spory-sukces

 Wyniki ostatniego badania OECD przyniosly wysoka pozycje Polsce ku zaskoczeniu wszystkich.


Czego dowiedzieliśmy się z oceny PISA o systemach edukacyjnych na poziomie gimnazjalnym
 w zakresie matematyki, czytania i nauki?

Pierwszy zaskakujący wniosek to brak korelacji pomiedzy wielkością nakładów na edukacje i otrzymanymi wynikami w badanym przedziale wiekowym.

Drugi wniosek do rosnącą supremacja daleko-wschodnich systemow edukacyjnych, w których edukację ściśle wprzegnieto w polityke państwa.

Największym zaskoczeniem rankingu okazała sie Polska, która wraz z E-stonia są największymi zwyciezcami rankingu, prawdopodobnie możemy się spodziewać sporego zainteresowania ministrów edukacji z całej Europy. 

Przegrani pocieszają się faktem, że im bardziej nieszczęśliwe dzieci tym lepsze wyniki osiągają w nauce. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie Korei Południowej, która jest na samym dole tabel odczuwania szczęścia przez uczniów, a jednoczesnie wygrywa w rankingi poziomu edukacji.  
 Czy to dobrze, odnieść sukces za wszelką cenę? 

Na drugim biegunie znalazły się takie państwa, jak Albania i Indonezja, za to mają najwyższy odsetek dzieci, które lubią chodzić do szkoły. Dwóch rzeczy nigdy nie da sie pogodzić, i odwieczne pytania o stan szczęścia i sukces pozostaną bez odpowiedzi.

Badanie nie roztrzygnęło po raz kolejny pytania o to który system jest lepszy ten bardziej scentralizowany czy system rozproszony. Badanie rownież nie dało bo dać nie mogło odpowiedzi na relacje pomiedzy poziomem kreatywności, szczęściem, a wynikami w nauce.

Wyniki również obrazują duże różnice wewnatrz państw uczestniczących w badaniu, Massachuset osiągnęło wynik znacznie powyżej amerykańskiej średniej, a Walia pociągnęła UK w dół, Szanghaj to również nie całe Chiny, zatem może nie od systemu edukacyjnego wszystko zależy. 

  Warto przyjrzeć się śkandynawii. Skandynawia do niedawna 'wzorzec metra' systemow edukacyjnych, cytowana naśladowana oparta na indywidualnym podejściu do ucznia, miejsce pielgrzymek specjalistów interesujących się zagadnieniem, spadła i to znacznie, największym spadkowiczem jest Szwecja i Finlandia choć Finlandia nadal wśrod Skandynawów wypada najlepiej, a Szwecja najgorzej. Dania i Norwegia zanotowały mniejsze straty, i pozostają w środku stawki. 

Zwraca się również uwage na nierozerwalność wzrostu gospodarki rosnących ambicji i aspiracji z wynikami PISA. 

W tym sensie zaskakuje brak starych mocarstw 20 wieku na szczycie rankingu. UK, Francja, Rosja, USA wszystkie te kraje maja bardzo różne systemy i filozofie edukacji, a jednak wszystki zanotowały albo regres albo spadki, można rzec stare imperia są zmęczone lub zbyt syte by się im chciało chcieć, takie USA jako metropolia i tak wyssie najlepszych do swoich uniwersytetów, a ci chętnie tam pojadą bo są tam pieniadze i podglebie technologiczne koncerny miedzynarodowe globalnie kontrolujące rynki.

Z opinii np. liderów czyli chińskich studentów wyłania się wniosek iż bardzo krytycznie oceniają swój system edukacyjny, potwornie zhierarhizowany nie dopuszczający wolnej myśli i wariantowści oparty na wojskowym drillu podporządkowaniu i niekończącym się wkuwaniu określonego z góry zakresu materiału. Z tego punktu widzenia, anarchia która w nauce jest często niezbednym czynnikiem postepu i dojscia do prawdy może być słabościa daleko wschodniego podejścia do systemu nauczania. Studenci podkreslają również brak czasu na własne zainteresowania i dowolność doboru tematu zgodnie z własnym uznaniem.

Ponadto trzba pamietać że edukacja nastawiona stricte na znalezienie pracy dla nauki jest przeważnie drogą do nikąd, zawęża i spłyca tematy unikając pytań zasadniczych i uniknia krytycznej analizy. Wpajając studentom dogmat np. iz pieniądz musi być zawsze oprocentowany dodatnio nie dopuszcza np. analizy modelu co by było gdyby był oprocentowany ujemnie. Słowem wpaja modele powodując iż produkt uczelni nie dokona w swoim życiu nigdy analizy rzeczywistości, tkwiac niczym najlepszy przykład sylwetka Balcerowicza człowieka który ugrzązł w spetryfikowanych modelach, dodatkowo tacy ludzie nie przyjmują żadnych argumentów i latami mogą abtrahowac od praktyki i rzeczywistości. 

 Ostatnio wiele się mówi że do odniesienia sukcesu w każdej prawie dziedzinie najważniejsza jest osovbowość i stopień wpływania na otoczenie i innych ludzi. Umiejetność manipulacji innymi dominacja i podporzadkowanie sobie innych swojemu ego. Powstaje pytanie, co maja zrobić ci którzy owej osobowości nie posiadają. system na to pytanie skwapliwie nie udziela odpowiedzi. Z tego punktu widzenia ranking PISA nie może byc miarodajny w kwestii sukcesu.

 Coraz bardziej uswiadamiają to sobie dzieciaki w zachodnich szkołach zdominowanych przez kolorową wiekszość. Choć kolorowi w kwestii nauki orłami nie śa ale to oni rzadzą i ustalają zasady i prawa obowiązujące na terenie szkoły. Białe dzieciaki, uchodząc za kujonów muszą dobrze kombinowac żeby przetrwać, doświadczenie pozostanie im na całe życie, nawet jeśli uda się im osiągnąć sukces w poźniejszym wieku.

 Na koniec coś o Polsce, nasz awans odnotowano we wszystkich analizach na całym świecie. Był i jest tematem komentowany. Pierwsza sprawa o której warto napisać - wreszcie w czymś udało nam się zająć miejsce lepsze od Niemców. Naprawde mi jako Polakowi sprawia to ogromną przyjemność.

 To również sukces ogólnego nacisku i atmosfery wokół edukacji, który spowodował ogromne nakłady na korepetycje, które obecnie są codzienną praktyką polskiego ucznia. Wzrost pensji nauczycieli równieżprzyczyniły sie do lepszej pracy nauczycieli. Spora emigracja również poprawiła średnie wyniki. Również blokada prokreacyjna nałożona na 20% polskiego społeczeństwa, które z przyczyn ekonomicznych nie uczestniczy w odtwarzaniu pokoleń ma wpływ na poprawe wyników naszych uczniów. Pokolenie 1998 to pokolenia dzieci urodzonych w rodzinach, którym sie powiodło to ludzie którzy w 89 byli na wlaściwym miejscu i we właściwym czasie i to ich stać na poniesienie ciężaru wychowania dzieci. Również model rodziny 2+1 ma podejrzewam związek z poprawą wyników.

Choć w pytaniach skomplikowanych nasza młodzież miała wyniki dwukrotnie gorsze od Chińczyków i krajów europejskich to i tak progres jest ogromny, brawo dzieciaki!!! 


Obraz Jurczyk Mariusz
ciekawostki-jw -> Ciekawe przedruki o edukacji z innych źródeł -> Ciekawe linki do artykułów nt. humanistyki
Jurczyk Mariusz w dniu środa, 27 listopad 2013, 21:03 napisał(a)

Strona:  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18 ...43   ()
Pomiń Nawigacja

Nawigacja